Depresja
By admin
Wydaje mi się, że ciemna noc jest w każdym z nas. O ile są tacy, którzy nie musieli jej przeżywać, to ich szczęście, jednocześnie są ludzie tak bardzo zdolni do akceptacji rzeczywistości, do inności pozostałych ludzi, że mam wrażenie iż jest to tylko druga strona ciemnej nocy.
Wiedzieć, kim się jest i wiedzieć, kim są inni i akceptować ich to moim zdaniem, wielkie poświęcenie, wielka mądrość i głębia. Nie walić głową w mur, tylko poddać się nurtowi niosącemu każdego z nas, a w tym nurcie przecież są pozostali, to jest cholerna siła i odwaga, o której ci, którzy ją mają nawet nie wiedzą.
Dlatego sądzę, że jeżeli jesteśmy ludźmi, którzy są w stanie być w ciemnej nocy, jeśli już muszą zaadaptować ją, to już niewielki krok do zrozumienia tych, którzy nas otaczają, bo noc jest nieskończona, tak, jak każdy nasz bliźni.
Powiedziałabym nawet, że jest nieodzowna, tak jak nieodzowni są nam nasi bliscy… Ale co z tego, kiedy najczęściej nie mam im nic do powiedzenia, bo przecież nie mówię o swoim dnie, oni nie zrozumieją, a noc mnie zrozumie…
A gdy ją przejdę, czyż nie jestem bardziej tolerancyjna? Noc pomaga zrozumieć SIEBIE, a od tego można dopiero pójść dalej.
Tylko, że noc to czasami taka straszna obojętność, to jest w niej straszne, że to właśnie obojętność, więc spróbujmy przerobić ją do końca, może z tej obojętności coś się wykluje? Spróbujmy? Nie mamy innego wyjścia…
Depresja , dusza , noc 


May 17th, 2009
